Enhancer.video najpierw ustala, która z czterech przyczyn zmiękczyła kadr, a potem prowadzi wyostrzanie filmu tam, gdzie naprawdę coś zostało do odzyskania.


W pliku ze zgranej kasety z wesela czy rodzinnej uroczystości nakładają się trzy rzeczy naraz: rozdzielczość była już niska, taśma dokłada własny szum, a obiektyw bywał miękki. Każda z nich zostawia inną ilość do odzyskania, dlatego warto wiedzieć, na którą właśnie patrzysz.

Przy nieruchomej scenie obraz z rozgrywki jest czysty, a rozpada się dopiero wtedy, gdy kamera szybko się obraca. To znak, że bitrate nie nadążył za ruchem, a nie że obiektyw był miękki — i dlatego prowadzi się to inną drogą niż zwykłą nieostrość.

Sala weselna daje tyle światła, ile ma, więc w ciemnych rogach pojawiają się kolorowe drobinki. To szum, a nie nieostrość — rozpoznanie tego z góry chroni przed kierowaniem wyostrzania w niewłaściwy problem.
Zanim cokolwiek się zmieni, Enhancer.video czyta, skąd wzięła się miękkość — bo to ona decyduje, ile obrazu naprawdę wróci.

Drżenie ręki, chybiona ostrość, miękki obiektyw i nadmierna kompresja idą osobnymi drogami, bo każda zostawia co innego. Przy miękkim obiektywie szczegół nadal tam jest i brakuje tylko kontrastu, więc zapas jest największy. Drżenie rozciąga szczegół wzdłuż krótkiego śladu i tym trudniejsze, im dłuższy był ruch. Chybiona ostrość nigdy nie położyła szczegółu na matrycy, dlatego przy niej zostaje go najmniej.

Nagranie rzadko bywa miękkie w całości: obiekt ucieka z ostrości, gdy tło się trzyma, albo miękkie są tylko te kilka sekund panoramowania. Miękki obszar zostaje odnaleziony i tylko tam odbudowywane są krawędzie oraz faktura, a to, co już jest ostre, pozostaje nietknięte. Wszystko dzieje się wyłącznie na tym, co faktycznie jest w kadrze.

Kolorowe drobinki przy słabym świetle i wysokim ISO oraz bloki, które zostają po wielokrotnym zapisywaniu, nie są nieostrością. Kierowanie tam wyostrzania sprawia tylko, że szum staje się wyraźniejszy. W jednym przebiegu szum i ślady kompresji zostają wyciszone, a prawdziwa faktura oddzielona od drobin.

Wszystko dzieje się w przeglądarce, bez instalowania programu i bez mocnej karty graficznej. Rozdzielczość może zostać bez zmian albo klip trafi do 4K, kilka plików naraz też przejdzie, a gotowe nagranie pobierzesz bez znaku wodnego i wykorzystasz komercyjnie. Stare animacje i kreskówki oraz klipy wygenerowane przez AI mają przy tym własną ścieżkę.
Trzy kroki, w których najpierw czytasz przyczynę, a dopiero potem ją naprawiasz.

Przeciągnij plik MP4 lub MOV albo wskaż go z dysku; kilka klipów naraz też przejdzie. Wszystko działa w przeglądarce, więc nie ma czego instalować, a pliki i gotowe wersje zostają na Twoim koncie do późniejszego powrotu.

Najpierw odczytywane jest, gdzie i dlaczego klip jest miękki, a potem dobierana jest pasująca droga: miękki obszar można odbudować osobno, a szum i bloki kompresji zostają wyciszone w tym samym przebiegu. Jeśli wolisz decydować sam, wybierz model lub scenę, a ustawienia się uzupełnią; rozdzielczość zostaje osobnym wyborem.

Gotowe nagranie pobierzesz bez znaku wodnego, należy do Ciebie i możesz użyć go komercyjnie, a kopia zostaje na koncie. Jeśli odczyt był chybiony — na przykład to był szum, a nie nieostrość — wybierz inną scenę i uruchom ponownie; to normalny krok w ustalaniu przyczyny.
Cztery sytuacje, w których warto najpierw nazwać przyczynę, a dopiero potem działać.
Masz zgraną kasetę, na której niska rozdzielczość, szum taśmy i miękki obiektyw leżą jedno na drugim. Każda z tych warstw ma własny zapas, więc obraz wraca do ostrości na tyle, na ile pozwala najsłabsza z nich — a zapisy rodzinnych uroczystości znów da się oglądać.
Twój zapis rozgrywki jest czysty w spokojnych scenach, ale rozpada się przy szybkim obrocie kamery, bo bitrate nie nadążył. Rozpoznanie, że to kompresja, a nie miękki obraz, prowadzi obróbkę właściwą drogą i sprawia, że ruchome kadry znów się trzymają.
Nagrywasz wieczorne wesele i w ciemnych partiach sali widzisz kolorowe drobinki. To szum, który trzeba rozpoznać, zanim cokolwiek się wyostrzy — po jego wyciszeniu ciemne rogi robią się spokojne, a faktura strojów czytelniejsza.
Twój klip krążył między aplikacjami i z każdym kolejnym eksportem coś tracił. To, którą z kolei kopię trzymasz w ręku, decyduje o reszcie — pierwszy eksport zostawia więcej niż wersja po trzech rękach, a obraz odzyskuje tyle ostrości, ile jeszcze w nim zostało.
Wgraj to nagranie, które najbardziej Cię irytuje, a Enhancer.video pokaże, ile ostrości jeszcze w nim zostało; na start masz 10 kredytów.